• Wpisów:345
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 01:38
  • Licznik odwiedzin:9 546 / 2966 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem dlaczego, ale naprawdę nie cierpię włączać komputera. Szlag mnie trafia na samą myśl o tym. Zawsze staram się, żeby to ktoś inny zrobił to za mnie.
 

 


Muzycznie dzisiaj jest.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Nowe zdanie mojego Dziadzia:
- Leję na to i podpalam!
 

 

Idiotów nie sieją, prawda?
  • awatar kurczakowo: Prawda ;) Pchają się na świat sami.
  • awatar niiika: Zdecydowanie nie, sami się rodzą xD do tego są bardzo sprytnie porozstawiani...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moja dziesiąta godzina w pracy, zmęczona jak nigdy. Stoję przy biurku i uporczywie targam ceny, które wypadałoby roznieść. W biurze harmider, jak w każdy czwartek. Elizabeth walczy z drukarkami, które posypały się w nocy. Dekoratornia drukuje wielkie formaty, Kasia buszuje w raportach, działowcy wpadają wejściem smoka i ustawiają się w kolejce do dekoratorów. Jednym słowem chaos. Nie ogarniam, nie próbuję nawet. Stoję i robię swoje. Po raz kolejny otwierają się drzwi. Nawet nie zwracam uwagi, kto tym razem się przybłąkał. Ktoś się zakręcił się, poczułam lekki ruch powietrza.
- Nie wiem, co to wczoraj była za rocznica, jakie święto, ale chyba Ci składali życzenia? - słyszę głos po swojej prawej stronie.
Myślę... Do mnie? Nie do mnie? Odwracam głowę, zerkam na autora słów.
Próbuje coś powiedzieć, ale przerywa mi Elizabeth:
- Asia, miałaś urodziny wczoraj?
- Które to już? - dorzuca Kasia.
Uśmiecham się pod nosem, nie przerywając targania perforowanego papieru:
- Tak, tak urodziny miałam.
Nie jestem w stanie określić dzwięków/słów jakie wydał z siebie w tym momencie Michaś. Poczułam tylko, że obejmuje i przytula się do mnie i zaczyna składać życzenia.
- Dziękuję - mówię zrezygnowana, zastanawiając się co on robi.
Puścił mnie. Zakręcił się po coś... I ponownie mnie obejmuje składając raz jeszcze życzenia, tylko tym razem poczułam jego usta na swoim policzku i ciut niżej. Lekko zdezorientowana podziękowałam raz jeszcze, przytulił mnie mocniej.
Elizabeth patrzyła na nas z rozbawianiem, a ja się zastanawiałam, co Michasia napadło.
 

 

Jestem zdecydowanie za młoda na te wszystkie dorosłe zmartwienia... Ja chcę powrotu do tej dziecięcej nieświadomości, która sprawiała, ze moje dzisiejsze kłopoty były tylko gigantycznym abstraktem, do którego nie przywiązywałam wagi.
 

niiika
 
happyblackness
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Życzę sobie dzisiaj.... szczęścia
 

 

Kino na piątek zarezerwowane
A na razie się wk**am!
Dlaczego? Cóż... Od Szanownego Pana trzeba byłoby wyliczanie zacząć...
 

 

- Jesteś cudowna - oznajmia mi po raz kolejny.
- Mów mi tak jeszcze... - zaczynam.
- Czekaj, czekaj! - próbuje mi przerwać.
-... w piórka obrosnę i Ci odlecę - udaje mi się dokończyć.
- Coś chyba miałem dodać? - zastanawiam się.
- Tak? Cóż takiego miałeś dodać? - udaję zaciekawienie.
- Hmmmm... Chyba... Nie... -droczy się. - A już wiem. To, że jesteś wyjątkowa - cieszy się jak dziecko.
- No tak - kwituję krótko. - No wiesz, że też musiałeś się nad tym zastanawiać - udaję urażaną.
- Tak tylko na zwłokę grałem, żeby podnieść temperaturę - żartuje.
- Ech... Cóż ja z Tobą począć mam? - pytam zrezygnowana.
- Dwójkę dzieci - odpowiada mi bez namysłu.
- Hmmmm... Tak od razu, bez zastanowienia? - pytam zaskoczona.
- No - odpowiada krótko.

Tak dalej prowadząc tę dyskusję doszliśmy do porozumienia, że chłopiec musi być pierwszy. Że zostanie milionerem przed 40stką. Że nie mogę z nim w takim razie być, bo powiedzą, że jestem z nim dla pieniędzy. Po czym mi oświadczył, że nikomu nic do tego i pozwoli mi w dalszym ciągu pracować. Że nie mogę mieć kolegów, a on koleżanek.

- A ja niedługo na wakacje jadę - cieszy się jak dziecko.
- Zostawisz mnie? - pytam przerażona.
- No niestety - udaje smutnego.
- I co ja biedna zrobię?
- Upiecz ciasto - podsuwa myśl.
- Nie, nie upiekę ciasta - protestuję.
- Dlaczego? Ciasta są dobre.
- Wezmę sobie butelkę wina, usiądę w kącie i poczekam - mówię. - A nuż wróci - dodaje przez śmiech.
- Kiedyś może wrócę - również się śmieje.

Stwierdził, że będzie dzwonić.
- Jeszcze powiedzą, że się meldujesz - mówię.
- A nic im do tego. Nie ich sprawa. Niech sobie gadają - zdenerwował się.
- W takim razie dzwoń.
  • awatar The Pink Panther ♔: Fajny on jest ;) mówię Ci bierz póki jest co brać ;* powodzenia!
  • awatar Soul_Princess: W kontaktach kobieta - mężczyzna, zawsze podoba mi się początek znajomości, długie, niezobowiązujące rozmowy, dzięki którym tak na prawdę przypadkowo poznajemy lepiej tą drugą osobę ... Trzymam kciuki żeby ta znajomość była tą dłuższą, ważniejszą :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Odpoczywam od Niego już trzeci dzień. Ani On nie ma czasu, ani ja go za dużo nie mam. Gdzie nie gdzie przemykają nam lakoniczne wiadomości..."Co słychać? Jak się miewasz? Wszystko w porządku?" Właśnie te błahe wiadomości sprawiają, że w tym pędzie zatrzymuję się na chwilę i uśmiecham się. Przechodzące zaś obok mnie osoby też się uśmiechają albo raczej śmieją się... Ze mnie
Krótka wiadomość i ileż radości potrafi przynieść. Miło jest też wiedzieć, że działa to w obie strony...

Ale pomimo całej tej radości ciągle pozostaje obawa.

PS.
Za dużo tego odpoczynku od Niego.
  • awatar The Pink Panther ♔: Odpoczynki zawsze sprzyjają w takich sytuacjach , ale może gdybyś znalazła trochę czasu i on też to .. moglibyście coś postanowić bo czas leci i nie można długo zwlekać jeśli się kochacie zadbajcie o to aby wasze relacje były jak najlepsze liczę na to , że się wam uda . Pozdrawiam cieplutko ;*
  • awatar dzikosctequili: odpoczynek czasem jest fajny nawet taki dłuższy ;) czasami sama z siebie się śmieje, że się uśmiecham do telefonu ;D
  • awatar Gość: nie ma to jak bycie przeciętniakiem;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Normalnie na myśl o Nim robi mi się gorąco i serce zaczyna walić jak oszalałe. Ja się boję. Znowu się boję.
  • awatar LOOKBOOKY: jak sie boisz to dobrze bo Ci bardzo zalezy <3 tak wogole zapraszam do mojego swiata ciuszków, moich tatuaży, kosmetyków i innych bzdetów :) i jak polubisz mnie to do obserwowanych :) buziaki :*
  • awatar przypadkowa: chyba jednak nie, ponieważ wszelkiego rodzaju uczucia prowadzą w końcu do bólu i zawiedzionych nadziei . ;)
  • awatar The Pink Panther ♔: hej ! Skoro tu zajrzałam to przyznaję masz bardzo ciekawy blog ; ) To o czym piszesz i w jaki sposób piszesz jest niezwykłe ; ) A tak z ciekawości ile masz lat ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

- To inaczej... Jakiej relacji oczekujesz? - pytam lekko poddenerwowana.
- Pełnej wzajemnego zaufania, zrozumienia. Pełnej swobody, wierności, czułości, akceptacji. W późniejszym etapie miłości, wsparcia, polegania na sobie, oparci, ZAUFANIA.
Ścięło mnie. Naprawdę nie wiedziałam, co powiedzieć. Przecież ja mu nie mogę tego wszystkiego tak od razu zagwarantować. Z drugiej zaś strony... Nie chcę znowuż uciekać.
- Nie mogę Ci tego wszystkiego zagwarantować. Choćbym chciała. Ponieważ nie wiem, jak nam się życie potoczy.
- Teraz odpowiedz na moje ostanie pytanie, proszę. Liczę na wyczerpującą odpowiedź.
(Pytanie odnosiło się do tego, jakiej ja relacji oczekuję)
Musiałam poważnie się nad tym zastanowić i ostrożnie dobierać słowa.
- Oczekuję przede wszystkim zaufania i tolerancji. Szacunku i poczucia bezpieczeństwa przebywając z Tobą. Miłości i bliskości jak najbardziej. A także przyjaźni, bo przede wszystkim liczy się dla mnie przyjaźń, ponieważ bez niej nic z tego nie będzie. Chcę również, żebyś zawsze byłe ze mną szczery, bez względu na sytuację w jakiej się znajdziemy.
- Masz to jak w banku. A jak opisałabyś naszą obecną relację? - drąży dalej.
Kolejne pytanie, na które nie mam prostej odpowiedzi.
- Na razie jesteśmy parą osób, które powoli się poznają i starają się nawiązać ze sobą bliższe relacje.
- Znowu odzywa się Asia-dyplomatka - sumuje bezradnie.- Ja myślę, że jestem Tobą poważnie zafascynowany z opcją na coś więcej.
- Jesteś mną zafascynowany, ale tak naprawdę nie miałeś jeszcze do czynienia z moimi wadami. A jest ich całkiem sporo... Idealna nie jestem i swoje za uszami mam. Dyplomatka mówisz... Ja po prostu ostrożnie dobieram słowa. Wbrew pozorom niezły ze mnie tchórz.
- Wiesz, jak na razie nieźle mi zaimponowałaś. A to co teraz powiedziałaś było naprawdę dyplomatyczne.

Co ja mam z nim począć?
Poważnie się muszę w końcu nad tym zastanowić.
  • awatar dzikosctequili: zastanów się nad tym czy chcesz z nim być czy nie :) musisz to dobrze przemyśleć
  • awatar Gość: carpe diem
  • awatar Stookrootkaa: nie ma co sie spieszyc ;) powoli dojdziecie co tam miedzy wami jest ;)) a tak wogle po co to nazywac ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
- I jak w pracy? - pyta.
- Staram się nie obijać - odpowiadam.
- A po co? Obijaj się, jak możesz
- Tak nie mogę całkiem, bo powiedzą, że nic nie zrobiłam - informuję go.
- Powiedz im, że jesteś zakochana i nie masz głowy do pracy - podpowiada.
- A jestem? - pytam.
- Nie wiem. A powinnaś? - toczy ze mną grę słowną.
- A powinnam być? - dociekam dalej.
- Nie wiem, więc pytam - wymiguje się od odpowiedzi.
- Nie, póki co nie jestem jeszcze zakochana - odpowiadam stanowczo.
- Myślę, że to może się niedługo zmienić - informuje mnie.
- Widzę, że dość pewny siebie jesteś w tej kwestii.
- Jestem pewny, gdyż znam swoje możliwości - czaruje jak zawsze.
- I myślisz, że tak łatwo mnie w sobie rozkochasz?
- Nie będę musiał Cię rozkochiwać. Sama zobaczysz...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Godzina 1.25 w nocy. Sms o treści:
"Mogę do Ciebie zadzwonić?"
"O tej porze?"
Odpisuję, własny oczom nie wierząc.
Chwila namysłu
"Dlatego pytam o pozwolenie. Przecież Ci mówiłem, że Ty tutaj rządzisz."
Przez parę chwil protestowałam. Ale się nie dał.
"Ok, możesz dzwonić"
Tyle, że dostałam raport dostarczenia wiadomości, telefon zaczął wibrować i usłyszałam słowa "Happy Ending".
Uśmiech na twarzy i odbieram:
- Dobry wieczór Panu....
 

 

Księciunia zaczęły ponownie boleć plecy. Znowu wszyscy się martwimy. Mama przede wszystkim. Oby się okazało, że tylko go przewiało. O to proszę i błagam...
  • awatar niiika: Nie może być inaczej. Na pewno przewiało. Na pewno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

- Powiesz mi, co teraz o mnie sądzisz i co o mnie myślisz? - pyta nagle.
- Teraz? - nie kryję zaskoczenia.
- Porównam z poprzednią oceną i zobaczę czy jest postęp - ciągnie.
- Myślę, że musisz czasami panować nad słownictwem. Myślę, że bardzo miło spędzamy razem czas. A co do ocen... Nie lubię oceniać. Lubię Ciebie. I możesz wiele zdziałać, jeżeli dobrze to wykorzystasz. Koniec.
Chwila namysłu...
- Jesteś po prostu cudowna.
- Wiem.
- Nie mów mi takich rzeczy na mój temat, bo się jeszcze zakocham - jego bezpośredniość mnie powala.
- A to byłby faktycznie problem. Obiecuję, że więcej dobrego słowa na swój temat ode mnie nie usłyszysz - odpowiadam.
- Problem, ale dla Ciebie. Bo ja zakochany jestem bardzo upierdliwy - tłumaczy.
- I wydaje Ci się, że bym sobie nie poradziła z Tobą? - pytam. - Mam w sobie wbrew pozorom wiele cierpliwości.
- Miejmy nadzieję, że będziesz miała okazję się przekonać - uśmiecha się zadziornie.
- Jak to mówią.... nadzieja umiera ostatnia - sprowadzam go na ziemię.
 

 

Godzina 2.30 w nocy. Do biura wchodzi Krzysiu R., kierownik zmiany nocnej. W tym momencie po raz kolejny odzywa się mój telefon, informując mnie o nowej wiadomość.
- Asia, z kim Ty tak namiętnie korespondujesz o tej porze? - pyta z rozbawieniem. - Co wchodzę, to Twój telefon zaczyna dzwonić - śmieje się ze mnie.
Odwracam się do niego i z bananem na twarzy mówię:
- Oj tam, Krzysiu
 

 

- I coś Ty najlepszego zrobiła? - pyta oburzona.
- Jak to co zrobiłam? O co Ci chodzi - odpowiada nie wiedząc, co się stało.
- Nie udawaj, że nie wiesz. Znowu przepuściłaś swoją szansę - krzyczy.
- Jaką szansę? - dalej nic nie rozumie.
- Ona się pyta jaką szansę! Ludzie trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam - woła. - Szansę na szczęście idiotko! - warczy.
- Aaaa o tym mówisz - końcu dociera do niej sen słów.
- No w końcu! Zrozumiałaś!
- Ale to nigdy nie była szansa na moje szczęście - odpowiada smutnym tonem.
- Jak to nie była? Była. Tylko Ty się nie chciałaś do tego przyznać - obruszyła się.
- Nie, to nie była moja szansa. Ani moja, ani Twoja. To jest jej szansa - odpowiada obojętnie.
- Głupoty dziewczyno opowiadasz - znowu się złościsz. - Ty po prostu nie walczyłaś!
- A o co miałam walczyć? Z kim miałam walczyć? Wiesz, o czym Ty do mnie mówisz? Daj mi spokój. Nie moja szansa i nie moje szczęście!!! - zakończyła rozmowę trzaskając drzwiami.
 

 

Czuję żołądek w gardle, ręce mi się pocą, nogi trzęsą.... stres pełną gębą....
Jeszcze tak źle, to się chyba przed żadnym egzaminem nie czułam...
Trzymajcie za mnie kciuki
 

 

Był Darek....
Nie ma Darka...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Lubiła tańczyć
Pełna radości tak
Ciągle goniła wiatr
Spragniona życia wciąż
Zawsze gubiła coś
Nie chciała nic
Nie rozumiałem kiedy mówiła mi:
"Dzisiaj ostatni raz zatańczmy proszę tak jak gdyby umarł czas"
Mówiła mi...


Pewne sytuacje dodają tyle energii, że się tańczyć i skakać z radości chce.
Inne zaś wzbudzają we mnie niespożyte pokłady agresji, wtedy idę biegać, spacerować po górach... Tańczyć też wtedy mogę, aż do utraty tchu...
Potrzebuję się wykrzyczeć!