• Wpisów:345
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 01:38
  • Licznik odwiedzin:9 892 / 3106 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasami, ktoś musi mnie kopnąć, żebym zrozumiała, że znajduję się w sytuacji bez szans na przyszłość. Tak... Tylko ja potrafię się w coś takiego władować. Chociaż biłam się z myślami przez ostatnie tygodnie, nie dopuszczałam do siebie myśli o tym, że znajomość z Darkiem nie ma przyszłości. Poznawałam go z każdym dniem, każdego dnia mówił mi o sobie i swoich wymaganiach. Każdego dnia upierałam się, że podołam. Do dziś.
Czasami jedno bezmyślnie wypowiedziane zdanie może zaboleć bardziej niż kilkukrotne spoliczkowanie. Chociaż wiem, że nie zrobił tego celowo, nie mogę się oszukiwać, że będzie dobrze.
Muszę go teraz przeprosić za to, że wtargnęłam w jego życie, za to że zabrałam mu jego czas, za to, że obiecałam mu, że go nie zranię. Ale przede wszystkim za to, że nie pozwoliłam mu odejść, gdy on nie widział dla nas szans.
 

 

Spotkaliśmy się w drzwiach. Stanęliśmy twarzą w twarz. Widziałam każdy nawet najdrobniejszy szczegół na jego buzi. Popatrzył na mnie uprzejmi i szeroko się uśmiechnął. Próbowałam się przesunąć w lewo, on również, w prawo, on za mną. Stanęłam zrezygnowana. Złapał mnie za ramiona i próbował przesunąć. Poparzyłam na niego srogo. Poczułam, że jedną rękę zabrał, a drugą chwycił mnie za nadgarstek.
- Chodź ze mną - powiedział.
Popatrzyłam na niego zaskoczona.
- No chodź - ciągnął mnie. Teraz ja chwyciłam go za rękę i próbowałam zatrzymać.
- Ale gdzie? - zapytałam zdumiona.
- No chodź - upierał się przy swoim.
- Ale ja nie mam czasu - próbowalam stawia opór, jednak był silniejsz.
- No przestań - oburzyłam się.
- No dobra, żartowałem - uśmiechnął się, puścił mój nadgarstek i poszedł.
  • awatar Optimiste ♥: ,,Nie mogąc go mieć - uśmiechnij się. Bo uśmiech to pół pocałunku." piękne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

- Przecież zdobywasz moje zaufanie z każdym dniem!
- Wiem Asiu
- Ale i tak nie zostaniesz?
- Pęknie mi serce, jak którego dnia przyjdziesz i powiesz, że kogoś poznałaś, dzięki za poświęcony czas, jest blisko, dobrze się dogadujemy, będę Cię miło wspominała.
- To się nie zdarzy!To tylko dwa miesiące, to nie cała wieczność. Równie dobrze Ty możesz w tym czasie kogoś spotkać, pokochać... Ale ja podejmę to ryzyko. Proszę tylko o dwa miesiące...
 

 
Czekam na policję. Odgrażałam się, odgrażałam się i w końcu do nich zadzwoniłam. Nie będą mnie więcej cudze psy na ulicy atakować!
  • awatar kurczakowo: no wlasnie. przyjechali? mnie strasznie wkurzalo, jak wychodzilam na rower i zawsze jakis mnie zaatakowal... Moj tata, tez sie wkurzyl, i zaczal z gazem pieprzowym jezdzic. Klopot dla wlasciciela, ale moze sie przynajmniej nauczy, zeby psiaka miedzy ludzi nie puszczac, bo nie wiadomo na kogo sie rzuci.
  • awatar kryminalistyka.fr.pl: i przyjechali?
  • awatar sordidus: popieram, strasznie dużo osób wypuszcza psy na ulicę i nie reagują nawet jak widzą, że ich pies kogoś zaczepia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Świadomość, że bawi się w sąsiednim klubie, była nie do zniesienia. Nie zgodziłam się na spotkanie. Wiedział, gdzie mnie szukać, dlatego jak wryta stanęłam słysząc słowa DJa: "Pozdrowienia dla Asi. Oby jak najdłużej i oby jak najwięcej".
Uspokoił mnie jego sms, że dalej jest tam, gdzie był.
  • awatar niiika: pomijając tag, mą uwagę przykuły słowa "klub" i "dj" pomyślmy dlaczego:P widzę, że majówka udana;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

- No szybciej - denerwuje się Michaś na drukarkę.- Zróbcie jej coś, żeby oddała mi moje ceny - rzuca do mnie i do Pawła.
- Oj Michaś, nawet nie wiesz jak Ty fajnie wyglądasz, jak się denerwujesz - uśmiecham się do niego szeroko.
W tym momencie drukarka zaczęła trzaskać i stękać. Znak, że coś drukuje.
- To nie Twoje? - pyta.
- Nie, nie moje - odpowiadam.
Podchodzi do drukarki i patrzy na wydruki:
- No w końcu. Zdążę przed 22. Jestem taki szczęśliwy, że zaraz chyba zacznę całować tę drukarkę.
Oboje z Pawłem podnieśliśmy wzrok z nad naszych papierów i uśmiechamy się do siebie, po czym mówię do Michasia z udawanym niesmakiem:
- Michaś, ale tak z drukarkę?
- A czemu nie?
- Nie, Michaś! To już nie dobrze z Tobą, skoro Ty z drukarką chcesz się całować.
- A co? Wolałabyś, żebym z Tobą? - staje koło mnie i cieszy się jak zawsze.
- Nie - rzucam bez chwili namysłu. - Z drukarką.... Niedobrze z Tobą.
- Ale dlaczego nie chcesz ze mną? - ciągnie Michaś dalej, patrząc na mnie tym swoim maślanym wzrokiem.
- Bo nie - odpowiadam.
- Teraz to uraziłaś moje uczucia! - udaje obrażonego.
- Ale nie wpadniesz w czarną rozpacz z tego powodu?
- Wpadnę - robi surową minę.
- Ale nie zaczniesz pić? - pytam, pamiętając jego popijawę Wielkanocną.
- To już nie było miłe - oburza się.
- Oj Michaś, daj spokój, przecież żartowałam
 

 

Darek: żart taki.
A: się domyślam, chciałam się tylko upewnić
Darek: ja taki już bywam, często coś palnę, więc się nie przejmuj tym nigdy
A: postaram się.
Darek: to nic trudnego, wystarczy chcieć ;>
A: najwyżej zacznę tupać nogami, jak przegniesz
Darek: to mogłoby być całkiem słodziutkie/
A:na pewno byłoby zabawne
 

 

- Asia, ale ja tutaj też dorabiałem ceny... - śmieje się do mnie Michaś.
Patrzę na niego wrogo.
- ... więc nie zdziw się jak przyjdziesz i niektóre już będą - kończy.
- Michaś nie rób mi tego, mi się zaraz wszystko pomiesza - próbuję brać go na litość.
On w tym czasie drapnął swój skaner i drażni się ze mną.
- Patrz, wysyłam - mówi.
Klika.
- Michaś, usuń to, proszę. Nie rób mi tego - mówię błagalnym tonem.
- A nie... - przypomina sobie. - Już wysłałem.
- Ale Ty jesteś - udaję oburzoną.
- No co? - próbuje dyskutować.
- Idę sobie od Ciebie - odwracam się od niego. - Potwór jesteś.
- Co? - podchodzi do mnie .
Patrzę mu prosto w oczy:
- Potwór jesteś, wiesz?
Uśmiechnął się do mnie szeroko i tym nie rozbroił.
Po prostu nie umiem się na niego gniewać
 

 

Poznałam faceta.
Darek ma na imię.
 

 

Ostatnio stąpam po bardzo cienkim lodzie... Zastanawiam się kiedy upadnę.
 

 

Czy myślicie, że na różnego rodzaju czatach można poznać wartościowych ludzi?
  • awatar tusianka: mozna :D poznalam tam chlopaka, z ktorym jestem ponad rok ^^ naprawde rzadko mozna spotkac kogos godnego uwagi, niestety taka prawda...
  • awatar Grabarz. †: Można.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Olcik do J.:bo my jesteśmy wyjątkowi

ameli: jak Wy pięknie sobie słodzicie a co do tego patrzenia za siebie - nawet idą drogą staram się nie oglądać do tyłu i od jakiegoś czasu nawet mi to wychodzi. Poza tym żyje się dużo przyjemniej nie rozpamiętując tego, co było. Można iść do przodu...

J.:To normalne, jak dwójka kulturalnych ludzi rozmawia ze sobą :-) ale sobie dzisiaj cukruje :-D
Ale, ale, brawo :-) Olciu widzisz jak nasz Narcyzik szybko dorasta :-D I pamiętaj Narcyzik, że jeśli nawet nie trafiłaś dzisiaj szóstki w lotto, to nie obiecam CI, że jutro się uda, pewnie jeszcze długo nie trafisz, ale trzeba grać dalej, bo w końcu każdemu się uda :-) przegrywają dopiero ci którzy przestaną grać. O i pamiętaj, że losowanie jest o tyle trudne, że zawsze odbywa się parami, bo jedna wygrana nie wystarczy.
Ostatnio pewien kolega w dość brutalny sposób, zwrócił mi uwagę na to, że moje metafory, czasem są zbyt zawiłe, cóż ja piszę dla inteligentnych ludzi, a nie dla ptasich móżdżków, dlatego ci którzy wiedzą o co chodzi brawo, a ci co nie, cóż, niech się bujają, bo ja im tego tłumaczyć na pewno nie zamierzam, zresztą nawet jeśli bym spróbował to i tak chyba by to nic nie dało. Ważne, że my wiemy o co chodzi, prawda :-)
A co do kolegi my jeszcze na siebie najdziemy i podyskutujemy po męsku, ale będzie fajowo, znaczy się dla mnie, nie dla kolegi 3:-D

I teraz najlepsze... nie zrozumiałam ani słowa z tego, co próbował mi przekazać w tej swojej wypowiedzi. Czuję jedynie niechęć, która z niej płynie. Co więcej, mam silne wrażanie, że próbował mnie obrazić. Szczerze powiem... nie mam pojęcia, o co chodzi z tymi losowaniami, które odbywają się w parach. Może jakieś pomysły?

Najwidoczniej ptasi móżdżek ze mnie.
 

 


I'll take one shot for my pain, One drag for my sorrow.
Get messed up today, I'll be ok tomorrow.
 

 

Znalazłam moje wypracowanie z gimnazjum na temat idealnego przyjaciela. Niby dziecięce wypociny, ale przyjemnie się czytało. Uśmiech zagościł na mej twarzy. A dawno go ostatnio nie było

"Idealnych przyjaciół w rzeczywistości nie ma, tak samo jak nie ma ludzi idealnych. Jednak każdy może mieć ideał przyjaciela, który dla nich będzie jedyny i wyjątkowy.
Dal mnie idealny przyjaciel to osoba, która będzie przy mnie nie tylko w chwilach szczęścia i radości, ale także w trudnych sytuacjach, które są elementem życia każdego człowieka. Idealny przyjaciel powinien mi pomagać wychodzić z kłopotów,jednak nigdy nie powinien brać odpowiedzialności za moje błędy, ponieważ nie sztuką jest uciekać przed problemami, lecz stawiać im czoło. Przyjaciel musi mi ufać i ja muszę mieć do niego zaufanie.
Prawdziwy przyjaciel powinien trwać przy nas bez względu na okoliczności, w których się znajdujemy. Dla mnie przykładem idealnego przyjaciela na dobre i złe jest Samwise Gamgee, przyjaciel Frodo Bagginsa, głównego bohatera trylogii J.R.R. Tolkiena. Sam, bo tak nazywali go znajomi, towarzyszył Frodowi przez całą drogę z Hobbitonu do Rivendel, a później do Góry Przeznaczenia znajdującej się w Mordorze. Opiekował się Frodem, gdy ten był na skraju wyczerpania. Pilnował, żeby nie popełnił żadnego głupstwa. Był przy nim, gdy ten go najbardziej potrzebował. Mimo, iż Frodo okazał więcej zaufania Gollimowi, Sami przybył, aby ratować skórę przyjaciela. Nie zraziło go postępowanie Bagginsa.
Ktoś mógłby powiedzieć, że Sam był po prostu sługą Froda, jednak okazał się on godnym zaufania powiernikiem i kompanem, którego można nazwać idealnym przyjacielem.
Moim ideałem prawdziwego przyjaciela jest waśnie Sam Gamgee. Chociaż wiem, że osoby takiej jak on mogę nigdy nie spotkać, mam nadzieję, że znajdę kogoś choć trochę do niego podobnego. Wtedy będę mogła powiedzieć, że mam prawdziwego przyjaciela."

Warto szukać
 

 

- Asiaaaaa!
Słyszę w chwili, gdy tylko zniknęłam w alejce z ręcznikami. Wróciłam się więc, by dowiedzieć się, o co chodzi.
- Tak?
- No gdzie Ty mi znikasz? - pyta oburzonym tonem.
Macham mu cenówkami przed oczyma:
- Szukam... Pracuję. A co jest?
Patrzę na Niego podejrzliwie, a Ten uśmiecha się do mnie, tak jak tylko On potrafi.
- Kiedy znowu sobie popiszemy na fb? - pyta z zaskoczenia.
- Hmmm... Nie wiem... Nie mam internetu - oznajmiam smutno.
- Jak to nie masz? - pyta.
- Normalnie. Ale poza tym Ciebie nigdy nie ma.
- Dzisiaj będę. Późno wieczorem.
- A ja mam jutro na 6 rano, więc mnie nie będzie.
- Pfff...
- Obejdzie się... - kończę za Niego/
- Obejdzie się - powtarza. - Ale się sfocham - robi minę skrzywdzonego dziecka.
Patrzę na Niego podejrzliwie, a On szczerzy się szeroko:
- Nie no co Ty, żartuję
 

 

"Zapomniałam, że jesteś facetem, któremu złamano serce, kiedy miał osiemnaście lat i od tego czasu nie dopuścił do siebie żadnej kobiety. Zapomniała, że rozmawiam z mężczyzną, który nie zna nazwisk ostatnich sześciu dziewczyn, z którymi się przespał, który uważa, że związek polega na pozostaniu na noc, który uważa, że przywiązać się do kogoś można tylko sznurkiem."

"I odeszła, w tym samym tempie co zwykle, wzdłuż korytarzy, popychając ramieniem drzwi wahadłowe, szła, szła i szła, aż nie było już dokąd iść. I wtedy zatrzymała się, zatrzymała się gwałtownie i odwróciła do ściany, kiedy łzy, które tak bardzo starała się opanować, wytrysnęły z jej oczu i spłynęły strumieniami po policzkach."
 

 
Podeszłam cichutko i stanęłam obok. Odwrócił się i popatrzył na mnie srogo.
- Michał... - odzywam się błagalnie.
- No co chcesz znowu? - kwituje z pretensją.
- Dlaczego jesteś niemiły? - udaję obrażoną.
- Bo tak! - odpowiada stanowczo.
Robię minę smutnego dzieciaka.
- Ale Michał...
- No dobra, słucham Cię - odpowiada z westchnieniem.
- Mamy to? - pokazuję mu cenówkę. - Dawid mówi, że...
- Nie mamy - przerywa mi.
- A to? - podsuwam kolejną kartkę.
- Nie ma.
- Dziękuję - uśmiecham się.
- Proszę.
- Widzisz nie bolało.
Odchodząc obróciłam głowę przez ramię, śmiał się ze mnie. A może z siebie
 

 
Spojrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczkami. Próbowałam patrzeć prosto w nie. Ale w chwili, gdy zorientowała się, że patrzy mi w oczy, odwróciłam wzrok uśmiechając się do siebie. Chociaż dzielił nas duży konferencyjny stół, czułam się jakby stał tuż obok. Uśmiechnął się szeroko i szczerze, jak tylko on potrafi i dodał jednak smutnym głosem:
- Co u Ciebie?
- U mnie dziękuję w porządku - odparłam trochę zbita z tropu. - A co u Ciebie?
Pokiwał smutno głową, siadając na krzesło nieopodal mnie:
- Niedobrze - odparł.
- Co się stało?
Rezygnację widać było gołym okiem.
- Wolne miałeś wczoraj? Nie widziałam Cię - zapytałam.
- Wziąłem urlop na żądanie.
Zdziwiłam się bardzo. Jak to urlop na żądanie? On? Przecież to niemożliwe.
- Kto Cię wkurzył?
- Nikt, po prostu źle się czułem.
- Ale już dzisiaj wszystko dobrze?
- Można tak powiedzieć.
Posłał mi znowuż ten swój uśmiech, na widok którego, aż serce skacze z radości.
 

 

Bo skoro nie mogę z Tobą wygrać, to czas zakończyć tę walkę. Żegnaj.
  • awatar améli: @niiika: tzn jaki?
  • awatar niiika: ludzie, jaka ja tępa jestem....patrzę kminię, mam jeden wniosek, aczkolwiek chyba nieprawidłowy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Mateo podobno odchodzi do Śbdz.
- Ale Mateo nie może odejść. Ten moloch już nie będzie taki sam bez niego. Nieee, ja się nie zgadzam - jęczę panu Andrzejowi.
- Dobra, już dobra. Powiem Mateo, że nie może odejść, bo dziewczyny już za nim tęsknią - śmieje się ochroniarz.
- Nie... on musi zostać. Ja bez niego nie chcę - marudzę dalej.
- Oj Asia, Asia - wzdycha ciężko pan Andrzej.
  • awatar améli: @niiika: oj tam... daj mu szansę :) na pewno się poprawi :)
  • awatar niiika: @améli: jasne. Porozmawiać. I dlatego odwrócił się na pięcie zanim zdążyłam słowo wykrztusić i dlatego wcześniej piznął słuchawką, tak, tak to na pewno świadczy o chęci rozmowy. Tak samo jak przetrzepanie wózka zakupów i nieomal doprowadzenie mej Mamuśty do omdlenia :P
  • awatar améli: @niiika: on po prostu chciał z Tobą porozmawiać, a to było bardzo dobrym pretekstem. Ale Ty odebrałaś to jako atak w swoim kierunku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

- Bo ja Cię kocham - mówi lekkim bełkotem.
- Od kiedy to jesteśmy na "Ty"! - odpowiada oburzona.
- Spojrzysz mi w oczy? - mamrocze.
- No nie wydaje mi się - rzuca na odchodne.
 

 

Bartoszka dzisiaj spotkałam. Gdy tylko Go ujrzałam, na mojej twarzy zagościł wieeeeelki uśmiech, na jego oczywiście również... Od razu przed oczami stanęły mi nasze dawne wygłup. Ach te stare dobre czasy. Ale nie w tym rzecz. Po prawie półrocznej przerwie, bo tyle właśnie nie widziałam Bartoszka, muszę przyznać, że on jak chce, to jest całkiem przystojny Zaskoczyło mnie to dzisiaj całkiem pozytywnie. Uśmiechnięta stanęłam jak wryta i kontemplowałam jego urodę. Ale zaraz potem przypomniałam sobie, że to przecież Bartoszek. I znowu stał się blondynem w niepasującym do niczego garniturze i wielkich butach
  • awatar niiika: Ja bym to inaczej nazwała :d Bartuś jak chce, to się potrafi do ludzi upodobnić :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›