• Wpisów:345
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 01:38
  • Licznik odwiedzin:9 661 / 3024 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

I znowu dopadły mnie znajome motyle. Za długo się z J. nie widziałam. A była dzisiaj ku temu tak dobra sposobność. Ale nie... Ja muszę zawsze w grupie... Co ja zrobię, że ze mnie taki tchórz?
Byle do przyszłego tygodnia.
W ogóle to wszystko za długo się już ciągnie. Za długo trwam w takim niebycie.
  • awatar przypadkowa: W grupie zawsze raźniej, ale może spróbuj się przełamać i spotkać się z Nim sam na sam ? A sytuacja z panem M. hymmm. Bez wyraźniej poprawy jak narazie. Ale czego ja oczekuje ? Przecież my sie nawet nie znamy ;) Zobaczymy jak to się rozwinie .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kolejna zmiana....
Włosy ścięte...
Jeszcze krócej niż ostatnio.
Czas zakupić nową prostownicę. Stara już od dawna prosi się o wymianę, tyle że jakoś szczególnie do tej pory jej nie potrzebowałam.

Mam ambitny plan. Chcę się gruntownie przepadać. Morfologia i te sprawy. Ostatnio (luty) nie podobały się lekarzowi moje leukocyty. Kazał badania powtórzyć za dwa/trzy tygodnie. Ale dopiero teraz mam czas. A czas najwyższy żeby kontrolę przeprowadzić. Bo parę rzeczy mi się ostatnio nie podoba.
A muszę pomarudzić. Zamknęli nam krwiodawstwo od 1.stycznia, a do Wałbrzycha jeździć nie zamierzam!
  • awatar przypadkowa: Jeszcze nigdy nie oddawałam krwi...Ciekawe jakie to uczucie. Zadowolona z fryzurki ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Niektóre laski są tak irytujące, że aż się scyzoryk w kieszeni otwiera. Nie czytają ze zrozumieniem. Nie rozumieją, co się do nich mówią. Zachowują się jak nieodpowiedzialne przedszkolaki. A inteligencją dorównują blondynkom z dowcipów. Dlaczego muszę trafiać na takie dziewczynki? Po prostu słów mi brak...
Przecieś Klólowa jeśt tylko jedna.
  • awatar niiika: e e e e...<myśli> to chyba nie o mnie XD?
  • awatar przypadkowa: No niestety często trafia się na takie osoby, no ale w końcu tacy ludzie też muszą być na świecie ... Nic na to nie poradzimy .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

J:Kończę już, bo mi się literki rozmazują.
Ja: Matko, znowu jesteś pod wpływem. Masakra...
J:No co, przecież Dni Świdnicy są.
 

 

Niepewność...
Poczucie braku akceptacji...
Izolacja od świata i ludzi...
Brak pewności siebie...

To mija...ale nigdy nie do końca. Po części mija wtedy, kiedy zmieniasz środowisko, w którym przebywasz... Mija wtedy, gdy przestajesz kontaktować się z pewnymi ludźmi, mija wtedy kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że inni mają gorzej.

Ale nigdy nie mija do końca.... Tutaj już trzeba zmienić siebie. Swoje podejście, czasami swój charakter(co jest najtrudniejszą częścią) i nierzadko zmienia się też swój wygląd.

Po raz kolejny zmieniłam otoczenie. Zmieniłam ludzi, z którymi przebywam, Zamieniam swoje podejście. Zamieniłam szkołę na pracę. I stopniowo staram się zmienić wygląd... dlatego w środę idę znowu do fryzjera

Jednak pomimo tego dalej brakuje mi odwagi, żeby porozmawiać z Tym Jedynym, bo boję się upokorzenia spowodowanego odrzuceniem.
  • awatar przypadkowa: widzę, że moja notatka Cię zainspirowała ...Mija ale baardzo długo to trwa, chociaż ja osobiście czuje się już lepiej . Chyba zależy od dnia,pogody ... Zmiana otoczenia bardzo mi pomogla można powiedzieć,że zaczełam od nowa. Muszę przynać że czuję się lepiej wśród tych ludzi. Myślę, że bedzie coraz lepiej ! Dziękuje za tą notkę :P Fryzurkę też zmieniłam ... =]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Kiedyś jak dwaj pasażerowie w
jednym przedziale podróżowaliśmy razem
Inni wsiadali i wysiadali
a my trwaliśmy razem

Nagle wszystko się zmieniło
Ty zmieniłeś przedział
Potem ja musiałam przesiąść się do innego wagonu

Stopniowo przybywało pasażerów w naszych wagonach
Az w końcu straciliśmy się z oczu
Jeszcze kiedyś możliwa była rozmowa
Ostatnio czekałam tylko na Twoje spojrzenie,
za które wiele mogłabym oddać

Dziś chce tylko samotności
Nasza wspólna podroż dobiegła końca
A ja już nie chce szukać nowego towarzysza

P.S.
Znam autora. Mam zgodę na publikację.
 

 

Chętnie bym kogoś uderzyła.
 

 

Angielski, statystyka i prawo karne już za mną wszystko ładnie zaliczone.
Pozostała mi tylko jeszcze organizacja i zarządzanie w adm pub., a potem jeśli nić się nie zmieni.... pożegnam się z tymi studiami
  • awatar Gość: o jest teren zabudowany i tu samochody muszą jechac z maxymalna predkoscia 40 na godzine a on zabierd** wiec sory ale się z Tobą nie zgodzę.. i nadal podkreślam że to były pasy mimo wszysto trzeba zachować ostrożność a on tego nie zrobił.. uwierz mi weterynarz pierwsze co zrobił to zapytał się czy spisałam numery bo teraz tacy kierowcy zostają ukarani! Ciekawe czy Ty nie denerwowalabyś się gdyby Ci takiego ,,skurczybyka'' samochód potrącił ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Zdecydowanie kończę ze studiowaniem. Robię sobie wolne. Wiele osób krytykuje tę decyzję. Próbowałam im ją wytłumaczyć.... bezcelowe zabiegi.
Po raz pierwszy postanowiłam nie przejmować się tym, co oni mówią. Zrobię to, co uważam za słuszne. Na szczęście osoby najbliższe zaakceptowały moją decyzję i są mi wsparciem.

Wielkie dzięki Niki
  • awatar aretha: rzucasz już studia całkiem czy chcesz sie przenieść na inny kierunek?;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Osobiście ma wszystkiego dość. Jestem już tym wszystkim zmęczona...
Praca, w której zaczyna się robić jeden wielki burdel.... łatają Tobą dziury we wszelkich możliwych miejscach.
Studia, których nie chcę, których nie lubię, które mnie męczą.
Rodzina.... Własną Ciotkę i Babcię wysadziłabym w kosmos byle by się pozbyć kłopotów.
Kasa... a w szczególności jej notoryczny brak.
J. - dzisiaj wyjątkowo jest najmniejszym problemem, chociaż jest przysłowiowym gwoździem do trumny.

Wracając dzisiaj z pracy nie wiedziałam, co ze sobą począć. Intensywnie próbowałam rozkminić kierunek, w który zmierza moje życie. Próbowałam szukać jakichś neutralnych rozwiązań... Żeby tylko nikomu nie zaszkodzić.

Wyszło na to, że problemów finansowych całego świata nie zdołam naprawić. Rodzinę należy olać w taki sposób żeby wyjść na tym jak najkorzystniej. W sensie żeby doprowadzić ich do podjęcia odpowiedzialności za swoje poczynania, które na moje nieszczęście nie są poczynaniami dorosłych.
Studia należy porzucić. Szkoda tylko, że decyzja zapadła w pod koniec drugiego semestru, a nie zaraz po pierwszym.
Z J. należałoby poważnie porozmawiać. Problem w tym, że on do tej rozmowy się absolutnie nie nadaje.
 

 


Niki mówi, że piosenka już stara... Ale ma coś w sobie.

  • awatar niiika: ...a mówiłam! ale to, że mówiłam, że ją lubię to już nie napisałaś XD ;)!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami trzeba kogoś poprosić, ażeby przypomniał(a) Ci, co się Tobie w niektórych osobach podoba i za co je polubiłaś. Gdyż przychodzą po jakimś czasie takie momenty, że pewne rzeczy nie są już tak wyraźne.

Niki:
1.brunecik było, nie było:
2.ładne oczy(?)
3. zabójczy uśmiech (?)
4. sympatico facet
5. ten gest oddania roboty koledze tez potrafi ująć
6. ma jakieś tam swoje zasady co rzadko się spotyka teraz
7 liczne zainteresowania
8. można z nim pogadać poważnie i się pośmiać
9. w razie co kurs samoobrony gratis
10. jakbyś opyliła tonę jego żelastwa można nieźle zarobić
11. jest czarny, więc dzieci bd "czarne" sama mówiłaś , ze takie chcesz

Ameli:
1. mało istotne
2. zajebiste oczy... aż ciarki mnie czasami przechodzą jak tak sobie na siebie patrzymy
3. uśmiech nie do pobicia
4. bardzo sympatyczny
5.nigdy się nie zastawiałam nad tym co zrobił... mnie bardziej cieszył fakt że został u nas w firmie
6. z tymi zasadami rożnie bywa
7. zabójcze zainteresowania... strach się bać
8. lubię z nim gadać
9. nie bałabym się z nim iść w ciemna noc prze ciemny park
1o. żelastwo mnie nie przekonuje
11. nie takie czarne dzieci...
 

 

Krótka rozmowa, w której brałam udział, będąc w pracy wczorajszego dnia. Aczkolwiek pozwoliłam sobie troszkę ją skrócić, żeby nie zanudzać osoby czytające

~ To co? Dasz nam obu radę?
- Ona da radę, tylko czy Ty dasz radę?
* No właśnie to jest dobre pytanie. Dasz radę?
 

 

Poleciałabym na Hawaje.... - brak mi 18 tys. zł.
Poleciałabym na Tahiti.... - brak mi 30 tys. zł.
Może Egipt albo Tunezja?...- nie mam 3 tys. zł
Zakopane... - brak 1 tys zł
To ile masz kasy?
150 zł to kolejnej wypłaty.
A kiedy kolejna wypłata?
Za dwa tygodnie.
 

 

#on


Dlaczego nie mogłam trafić na normalnego faceta? Zawsze mi się musi jakiś ewenement trafić....
 

 

-Wpadłaś po uszy! - powiedziała z wielką radochą Bratowa.
-Nie - odparłam jej stanowczo z nutką irytacji.
-Kochana, wiem, co mówię. Zadłużyłaś się.
-Nie - protestuję i czuję, że wzbiera we mnie gniew.
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie! Znam się lepiej i wiem,że nie. Nie kłóć się więc ze mną.
-Jak sobie chcesz. Ja tylko mówię, to co widzę.

Po kilku tygodniach
-Wiesz co?! Chyba się zakochałam. - odważyłam się w końcu powiedzieć to na głos.
-A nie mówiłam - usłyszałam w odpowiedzi głos pełny radośni.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Są takie dni, że zbiera mi się na wspomnienia....
Nie... Są takie dni, kiedy zbiera mi się na przemyślenia i wspominanie beztroskich czasów. Taki dzień mam dzisiaj.
Po raz kolejny zaczęła mnie męczyć myśl, o tym jak piękne było życie bez J.
Naprawdę.
Żyłam sobie samotnie i bycie singlem absolutnie mi nie przeszkadzało. Uważałam, że facet to po prostu kupa problemów i nie warto sobie życia utrudnić (nie żebym tak dalej nie myślała). Powtarzałam sobie do znudzenia, że żaden facet mi do szczęścia nie jest potrzebny. Było mi z tym całkiem dobrze.
Potem pojawił się ON. Początkowo zwykły (chociaż mówiąc o nim 'zwykły' nie do końca piszę prawdę, bo do zwykłych ludzi on nie należny)ktoś z pracy. potem nawet dowiedziałam się jak ma na imię. Z czasem zaczęliśmy nawet ze sobą rozmawiać. Pewne trudności jakie napotkały J. sprawiły, że na pewny okres zniknął z mojego pola widzenia. Ale wrócił. Wraz z jego powrotem, jakiś nieznajomy mechanizm wewnątrz mnie podjął pracę. Od początku mi się to nie podobało. Usilnie wmawiałam sobie, że darzenie tego osobnika jakimkolwiek uczuciem jest w moim przypadku bezcelowe. Ale nie udało mi się przemówić sobie do rozumu.
Dzisiaj po kilku miesiącach intensywnych spotkań grupowych sama nie wiem na czym stoję...
Gdy się widujemy, jest ok. Dzień po spotkaniu jest dniem pełnym entuzjazmu. Lecz potem nadchodzi chwila refleksji nad całą sytuacją i dociera do mnie beznadziejność mojego położenia w całym tym układzie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam z nim poważnie porozmawiać. Tylko co ż tego, że to wiem, skoro jest to dla mnie jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie do tej pory robiłam. I totalnie boję się publicznego upokorzenia, jakie może mnie spotkać w razie odrzucenia. Szanse na powodzenie tej mojej małej misyjki są nikłe.
 

 

- Czy Twoja sierota (Kamillo) dzwoniła do mojej sieroty (J.)? - próbuję uzyskać pewne informację od Bratowej.
~Nie, moja sierota nie dzwoniła do Twojej sieroty. Ale ma do niego pisać.

Po pół godziny
- Czy Twoja sierota napisała do mojej sieroty?
~ Tak, ale sama wiesz...
- Brak oznak życia
~ Ale jest dopiero 13, więc jak zaraz Twoja sierota wstanie to przeczyta wiadomość.
- Ale on wstaje koło 15....
~ Faktycznie.
- Czyli znowu dowiemy się czy będzie chwilę przed spotkaniem.
~ Standardowo.

Bo to jest tak, że Moja Sierota odpisuje na smsy z lekkim opóźnieniem. A jeżeli te smsy mówią o jakimś spotkaniu, to wtedy dowiadujemy się chwilę przed spotkaniem, że Szanowny Kolega jednak się pojawi. Tak właśnie załatwia się sprawy z facetami.
Jeśli dożyje i się świat nie skończy, to J. się pojawi
 

 
Wiadomość od J.:
"Retoryczne??? Dyplomatyczny??? Chyba mnie przeceniasz, ja jestem tylko zwykłym mężczyzną, w dodatku byłym ochroniarzem. Tylko kobiety potrafią być dyskretne i wiedzą, kiedy pada pytanie retoryczne. Dla mężczyzn, to czarna magia. Nie wiesz, że zwykły facet rozwija się do trzeciego rok życia a potem tylko rośnie.;D"

Co kobieta ma sobie pomyśleć o gatunku męskim, gdy słyszy takie rzeczy od faceta?
 

 
- Ufasz mi?
- Nie.
- Ej no...
- Dziewczyno, ja nawet sobie nie ufam.
  • awatar niiika: @ameli: no jak co? wiem, kto występuje w tym dialogu XD ;) no w sumie nie trudno się domyślić. Baaa! nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, iż dane mi było to na własne uszy słyszeć, aczkolwiek ręki sobie uciąć nie dam, że tak było ;)
  • awatar améli: @niiika: co wiesz?
  • awatar niiika: <myśli> chyba wiem, chyba wiem.... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Edi do Michasia: Co byś chłopcze chciał?
Michaś: Ja przyszedłem do Dany. Bo my mamy randeczkę na biureczku.
Dana i Edi zdumione patrzą na chłopaka i obie wydają z siebie dziwne dźwięki śmiechu.
Michaś: No co? Nie można?
Edi: Ale ona ma męża!
Dana: I dwoje dzieci!
Edi: Chcesz sobie brać dwójkę dzieci na głowę?
Dana: Prawie dorosłych dzieci!
Ja: I psa
Edi: I psa!
Po tych słowach wybuchła jeszcze większym śmiechem.

Po chwili
Harry: A ten co się tutaj tak rozsiadł? - Komentuje patrząc w stronę Michasia.
Edi: Bo on ma randeczkę na biureczku z Daną...
Harry do Michasia: A ty za młody nie jesteś?
Michaś: Ale o czym wy mówicie. My na biurku położymy sobie (patrzymy na niego z lekkim rozbawieniem) kawę i będziemy mieć randkę na biurku!
Dana: Ty byś mógł bardziej do mojej córki startować.
Michaś: A ile ma lat?
Dana: 20.
Michaś: Eee za młoda.
Harry: Za młoda, a sam ma 21.5.
Michaś: Ja stary jestem
Edi: A to Ty ile właściwie masz lat?
Michaś: Ja? 26.
Wszyscy zdębieli.
Edi: Niemożliwe!
Michaś: Rocznik 1984.
Edi: Przecież Ty na 19 lat wyglądasz.
Michaś: A widzisz, bo jak będę miał 60, to będę wyglądał na 30
Dana: Już nie przesadzaj.

Morał z tego taki...Że firma nieźle konserwuje fajnych chłopców....
Bo to nie pierwszy taki przypadek...
 

 
Bo często bywa tak, że spoglądając wstecz na swoje życie, zastanawia się człowiek, dlaczego zrobił coś tak a nie inaczej, dlaczego nie podjął innych decyzji, dlaczego pozwolił na to, żeby sprawy potoczyły się w ten sposób.
Bardzo często ostatnimi czasy pluję sobie w brodę, że nie podjęłam stanowczych kroków by zapobiec własnej katastrofie, którą przecież tak łatwo można było przewidzieć. Co więcej... Zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji i z konsekwencji własnego postępowania.
Teraz patrząc na to z perspektywy czasu śmiem twierdzić, iż mogłam zapowiedz wszystkiemu.
Natomiast spoglądając w niedaleką przyszłość wszystkie rozwiązania tego problemu wydają mi się niemożliwe do realizacji... Może nawet nie tyle niemożliwe, co totalnie przerażające.

-Kiedy z nim porozmawiasz?
-Nigdy...
 

 
Mówią, że początki bywają trudne. W moim przypadku początki zawsze są trudne. Zazwyczaj nie mam bladego pojęcia, od której strony rozgryźć dany przypadek. Nic więc dziwnego, że nad pierwszym zdaniem spędziłam okrągłą godzinę. A i tak nie mogę zagwarantować, że koniec będzie spójny z początkiem.
Tak więc.... Początki bywają bardzo trudne, ale później jest już z górki. Zdania bywają bardziej rozbudowane niż na początku. Przecinki pojawiają się coraz to rzadziej, bo któż by pamiętał gdzie w tak obszernym zdaniu, gdzie łamane są wszelkie zasady poprawności, postawić przecinek. Ja zapominam...
Pozwólcie, że nabiorę troszku ogłady i zapoznam się lepiej z całkiem interesującym portalem.