• Wpisów: 343
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 01:38
  • Licznik odwiedzin: 9 656 / 3024 dni
 
happyblackness
 
améli: - To cześć - powiedział, odwrócił się do nas plecami i ruszył ku bramie. Szedł pomiędzy drzewami. Patrzyłam jak się oddala, a jego sylwetka się zmniejsza z każdym krokiem. Po raz pierwszy dotarło dziś do mnie, że on naprawdę wyjeżdża, że już nie na piszę do niego dzień wcześniej "Chodź na pizzę" albo "widzimy się jutro". Więcej nie zadzwonię do niego i nie będę mu "matkować" przez 20 minut. Patrzyłam jak odchodzi i czułam, że zabiera coś ze sobą. Patrzyłam i czułam jak dopada mnie smutek. Najgorsza jest w tym wszystkim myśl, że już tutaj nie powróci. Nie pociesza nawet to, że odwiedzimy go... bo będzie to dopiero za rok. Wbrew wszystkiemu będę za nim tęsknić. Nawet chyba już tęsknię. Ale wiem, że wyjdzie mu to na dobre, dlatego nie rozpaczam.
Powodzenia M.

Nie możesz dodać komentarza.